Czym jest Re:Thing?

Witaj! Nazywam się Tomek Gocławski i mieszkam w Warszawie. Niedawno skończyłem 30 lat i z tej okazji postanowiłem spełnić swoje marzenie. W dobie jednorazowości, szybkiej mody z sieciówek i mebli z papieru, chcę tworzyć coś innego.

I dlatego powstał Re:Thing. Miejsce, w którym znajdziesz oryginalne przedmioty w niecodziennych odsłonach. Sklep, którego asortyment to połączenie rękodzieła i mojej pasji do wyszukiwania ciekawych sprzętów w stylu retro.

 

 

Re:Thing to:

Unikalność

W moim sklepie znajdziesz produkty, w które wkładam dużo pracy, czasu i serca. To nie seryjna produkcja. Sprzedawane przedmioty tworzę ręcznie, każdemu poświęcając pełną uwagę. Kupując produkt Re:Thing, masz gwarancję jego unikatowości, solidności i dopracowania.

Zaangażowanie

Wszystko robię sam. Samodzielnie zajmuję się projektowaniem, wyrobem, oprawą graficzną produktu, pakowaniem, marketingiem i prowadzeniem sklepu. Nie mam drużyny współpracowników i dużego kapitału za sobą. Daje mi to poczucie niezależności, ale też sprawia, że sprzedaż każdego egzemplarza to dla mnie duża sprawa i niesamowita satysfakcja.

Zero waste

Produkty Re:Thing powstają w duchu zero waste. Dzisiaj takie podejście wydaje mi się szczególnie ważne. Przecież nie musimy ciągle wytwarzać od zera nowych i nowych produktów. Świat jest już pełen udanych, solidnych i świetnie zaprojektowanych rzeczy. Wystarczy dać im drugą szansę, a zalśnią nowym blaskiem. Przyłącz się!

 

Jak to się zaczęło?

Już jako berbeć byłem bardzo kreatywny – uwielbiałem rysować, lepić, “naprawiać” różne sprzęty… Trudno było mi przy tym wybrać sobie jedną ścieżkę rozwoju. W gimnazjum byłem niezłym pływakiem. W liceum uczyłem się programowania i dwumianu Newtona. Potem poszedłem na… polonistykę. W trakcie studiów – czemu nie? – zająłem się projektowaniem graficznym i montażem filmów. Gdy już pracowałem jako grafik w agencji kreatywnej, okazało się, że bardziej interesują mnie marketing i zarządzanie zespołami.

W międzyczasie mój przyjaciel – pasjonat fotografii – przeprowadzał się na swoje. Z tej okazji postanowiłem zrobić mu wyjątkowy prezent – lampę z klasycznego aparatu Minolta z lat 70. Zrobiła furorę wśród gości na parapetówce… I tak narodził się pomysł na Re:Thing.

Ale to nie było takie proste. Coraz więcej czasu po godzinach poświęcałem na dopracowywanie produktów i tworzenie nowych prototypów – bo pokochałem to – ale żeby robić z tego sposób na życie…? Kto to widział? Musiało upłynąć wiele miesięcy boksowania się z myślami, niedoboru pewności siebie i gryzącego neurotyzmu, zanim w końcu zaryzykowałem. Odszedłem z pracy w dużej firmie marketingowej. Założyłem własną działalność. Przeniosłem swoje rzeczy ze schowka na szczotki do nieco większej, uroczej kanciapy na Pradze Północ. Tuż obok mieszka kumpel, od którego prezentu wszystko się zaczęło.

Teraz mam swój niewielki warsztat, który stopniowo wypełniam narzędziami. Mam masę pomysłów na produkty, które chcę tworzyć i przetwarzać. I przekonanie, że wreszcie znalazłem swoją ścieżkę.